Wściekaj się, na zdrowie


Teresa Raczkowska plansza konsultacji dla magazynu Sens

Autorka tekstu: Ewa Klepacka
Tekst ukazał się w magazynie SENS

Nie wierz w te bzdury, że złość piękności szkodzi. Kiedy czujesz złość, bądź blisko siebie, obserwuj co się z tobą dzieje, nie odcinaj się od uczuć. Wściekłość to bardzo ważny komunikat od ciebie do ciebie. Informuje cię o bólu, lęku, pokazuje twoją najbardziej kruchą część. Posłuchaj swojej złości.

Agnieszka trafiła do mnie z powodu przewlekłych zaparć. Nie pomagała dieta bogata w błonnik, picie dużej ilości wody, ani ćwiczenia fizyczne. Zdesperowana, próbowała stosować środki przeczyszczające, ale jej organizm szybko się do nich przyzwyczajał i musiała zwiększać dawki. Swoją historię zmagania się z ,,tym okropnym brzuchem” opowiadała jednostajnym głosem, bez emocji. Kiedy zapytałam: ,,Na kogo jesteś tak wściekła?”, spojrzała na mnie ze zdziwieniem i odpowiedziała: ,,Ja nigdy nie bywam wściekła”. To prawda. Agnieszka na dobre wyrzuciła ze swojego repertuaru złość, podobnie jak inni pacjenci. Magda, która po zdradzie męża zaprzyjaźniła się ze swoją rywalką, dla dobra dzieci i od roku cierpi na uporczywą alergię skórną. Albo Dominika – najstarsze dziecko alkoholika, borykająca się z nadciśnieniem. Czy Wanda, która po stracie pracy zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Franz Alexander, amerykański psychiatra i psychoanalityk, jeden ze współtwórców medycyny psychosomatycznej twierdzi, że problemy fizyczne są następstwem zdarzeń życiowych wywołujących silne emocje. Astma oskrzelowa, choroba niedokrwienna serca, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, nadczynność tarczycy, choroby skóry, zaburzenia odżywiania, zapalenie jelita to choroby, u podłoża których leżą stłumione emocje. Zdaniem Alexandra teoretycznie każda choroba jest psychosomatyczna, choć ma inne czynniki przyczynowe ją wyzwalające. Z moich doświadczeń wynika, że pierwotną przyczyną większość dolegliwości fizycznych i zachowań obsesyjno – kompulsywnych (np. kompulsywnego objadania się) jest nieprzeżyta złość.

Ciemna strona miłości

Z równowagi najczęściej wyprowadzają nas zachowania osób dla nas znaczących, albo sprawy dla nas ważne np. praca, na której nam zależy. Nieuprzejma sprzedawczyni, czy uliczny korek złości nas, ale to złość bardziej sytuacyjna. Wystarczy dosadne słowo rzucone pod nosem, czy pobłażliwe machnięcie ręką: ,,Widocznie pani ma zły dzień” a tętno wraca do normy i złość mija. Osoby znaczące potrafią nas zranić do żywego, a powstrzymanie wobec nich agresji to jedynie czubek góry lodowej. Złość na dobre usadawia się w naszym ciele, czujemy też, że każde takie wydarzenie uderza w nasze relacje. – Pozwolenie sobie na doświadczenie złości jest sposobem na odnalezienie siebie w relacji – tłumaczy Teresa Raczkowska, psychoterapeutka. – Pokazuje, że dopuściliśmy by ktoś naruszył nasze granice, nie wysłuchał nas, zignorował, odrzucił. Jeśli jest to osoba dla nas ważna, wyrażając czy choćby w pełni uświadamiając sobie przyczyny naszej złości, mamy szansę uzdrowić relacje.

Ale…, to wcale nie jest takie proste, ponieważ od dzieciństwa dostajemy przekazy od rodziców: ,,Nie wolno ci się złościć na osoby, które kochasz”. I mamy impas. Z jednej strony to właśnie przy osobach, przy których czujesz się bezpieczna masz odwagę pokazania całej gamy uczuć, także tych negatywnych, z drugiej zaś szybko uczysz się, że ceną za okazanie złości może być odrzucenie. Rodzice mają trudność w przyjmowaniu złości dzieci, bo czują się wobec niej bezradni. Ile razy słyszałaś: ,,Idź wyzłościć się do swojego pokoju”, albo kiedy tupałaś nogami z wściekłości, czy krzyczałaś, matka karała cię złowrogim milczeniem?

Małe dziecko złości się całym sobą; zaciśnięte pięści, napięty brzuch, przyspieszony oddech, twarz wykrzywiona grymasem, krzyk nie do opanowania, czasami wymioty czy niekontrolowane oddanie moczu. Kiedy ta reakcja zostanie zatrzymana przez rodzica, groźbą, czy prośbą, ciało malucha tężeje, napina się, zamiera. Ale złość nie znika. Zostaje zamrożona w ciele w postaci urazów, które w dorosłym życiu nieraz pojawiają się na arenie, wywołane zachowaniem innych ludzi, podobnym do zachowania rodziców. Każdy z nas ma tzw. ,,ranliwe” miejsca, które uruchamiają się pod wpływem, obiektywnie mało raniących zachowań. Na przykład złości cię, kiedy przyjaciółka nie odbiera twoich telefonów i nie oddzwania, pomimo że obiecała. Ktoś inny potraktowałby takie zachowanie z wyrozumiałością: ,,Pewnie jest bardzo zajęta”, ciebie ono rani do żywego. Złość na przyjaciółkę uruchamia stare rany i mnóstwo innych, negatywnych emocji, które się pod nią ukrywają. Nieodbieranie telefonów, niedotrzymywanie obietnicy powoduje, że czujesz się niesłuchana, nieważna, odrzucona, lekceważona, podobnie jak w dzieciństwie. Ale tłumisz w ciele te emocje, by nie stracić miłości. Nie jesteś w stanie zaakceptować faktu, że nienawiść do osób, które kochasz jest zupełnie naturalna. To druga strona miłości.

Nigdy nie bywam zła

Czyli ,,keep smiling” jako dewiza współczesnych czasów. Lubimy otaczać się ludźmi radosnymi, spokojnymi, których nic nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Kontrolowanie złości to jedna z ważnych umiejętności człowieka sukcesu. Ale jak można kontrolować coś, czego sobie nawet nie uświadamiasz? Tak bardzo boimy się swojej złości, że nawet jej nie zauważamy. To partner, czy przyjaciółka, po tonie twojego głosu, wyrazie twarzy czy sztywności w ciele, widzą, albo czują twoją złość. Pytają: ,,Dlaczego jesteś wściekła?”. ,,Ja, wściekła?” – pytasz zdziwiona. To prawda miałaś dziś nie najlepszy dzień; rano zdenerwował cię pies, który dwa razy z rzędu upominał się o spacer, wkurzyły uliczne korki, wyprowadził z równowago roszczeniowy klient, do pasji doprowadziła upierdliwa sąsiadka, ale… zdarza się – myślisz – każdy może mieć gorszy nastrój. Po powrocie do domu z pasją kopiesz tornister syna, przewalający się na środku pokoju, rzucasz o ziemię telefonem, który kolejny raz się zablokował, walisz pięścią w ścianę, żeby uciszyć kłócących się sąsiadów, ale tak w ogóle, to jesteś bardzo spokojnym człowiekiem. Zawsze możesz wyjść pobiegać, ,,zrobić” pięć basenów, ewentualnie wysprzątać na błysk mieszkanie, albo rozładować nadmiar negatywnej energii w inny sposób. No cóż, na dłuższą metę ten mechanizm nie działa, a w zasadzie działa jedynie na bieżące frustracje. Złość gromadzona przez lata, na dobre zapisała się w twoim ciele, ba, często zdążyła zmienić adresata – z agresora na ciebie, z agresji na autoagresję, uszkadzającą najsłabszy organ twojego ciała. Na tym właśnie polega mechanizm chorób psychosomatycznych. Moi pacjenci to najczęściej osoby bardzo spokojne, tak przynajmniej mówią sami o sobie. Z mojego punktu widzenia to ludzie, którym zablokowana złość założyła na twarz maski obojętności, pozornego niewzruszenia. Ale ich ciała ciągle wysyłają komunikaty; w postaci podwyższonego ciśnienia, uporczywych alergii, kompulsywnych zachowań, czy innych dolegliwości somatycznych. Komunikat: ,,Nigdy nie bywam zła”, to dla mnie informacja o skali cierpienia. Kiedy pytam: ,,Co powiedziałby pani chory żołądek, gdyby umiał mówić?”, pacjentka reaguje zdziwieniem. Czasami mówi: ,,Ze mną wszystko ok.., niech pani zajmie się moim chorym brzuchem, sztywnym karkiem itp.”. Zupełnie tak, jakby ten biedny brzuch, czy dźwigający na sobie cały świat kark, nie były własnością pacjentki tylko obcym tworem.

Zabiję panią

Kiedy moja pacjentka zaczyna się na mnie złościć, wiem, że zrobiłyśmy ważny krok w terapii. Początkowo ta złość jest bardzo zawoalowana np. pacjentka wysyła do mnie sms-y bez podpisu i ma pretensję, że nie rozpoznaję natychmiast od kogo, notorycznie spóźnia się na sesje, wielokrotnie przekłada dzień i godzinę spotkania i obraża się, kiedy tłumaczę, że inne terminy mam zajęte. Bardziej odważne mówią: ,,Po ostatniej sesji byłam na panią wściekła”, albo na odchodne rzucają w drzwiach: ,,Nie lubię pani”. A ja staram się wytrzymać tę ich złość, bo wiem, że adresowana jest nie do mnie, tylko do ważnych osób z przeszłości. Pokazuję, że ich dziecięca wściekłość mnie nie zabije, nie zniszczy naszej relacji, nie spowoduje odrzucenia. Masz prawo czuć złość, jesteś odpowiedzialna jedynie za zachowanie, które wybierzesz, by sobie z nią poradzić – dopiero, kiedy to zrozumiesz, masz szansę uwolnić swoje ciało od zranień. Pierwszym krokiem jest dotarcie do korzeni złości, do jej pierwotnej przyczyny.

– Czasami powstrzymuje pacjenta, by zbyt szybko nie wyraził swojej złości w ekspresji – mówi Teresa Raczkowska. – Najpierw musi poczuć ją w ciele, pozwolić sobie na trochę cierpliwości w odczuwaniu jej . Tu pomocne mogą być określenia, których zwykle używamy, mówiąc o złości np. ,,chce mi się wymiotować z wściekłości”, ,,kiedy jestem zła, waliłabym pięściami na oślep” – to właśnie w tych częściach ciała jest skumulowana nasza złość. Kolejnym krokiem jest odkrycie adresata naszej złości np. rodzica, który nigdy nie wysłuchał, czy partnera, który bagatelizował nasze uczucia. Dalej trzeba wypowiedzieć tę złość np. w scence odgrywanej na sesji, czy w formie listu. Przywołaj w wyobraźni tamtą sytuację, poczuj ją całą sobą. Wykrzycz, albo napisz to wszystko, co czujesz. Odkryj i nazwij uczucia, które przez lata ukrywały się pod złością np. upokorzenie, czy odrzucenie. Poczuj to, co wtedy czułaś ale nie mogłaś tego wyrazić . Zrób to, co dyktuje ci ciało; płacz, krzycz . Rób to dotąd, aż poczujesz, że oczyściłaś się ze złości, twój gniew zniknął i już nigdy więcej nie musisz wracać do tamtej sytuacji.

Złość ma bardzo potężną energię, uruchamia pierwotną reakcję stresową: walcz, albo uciekaj. Energia złości nie wyrażona na zewnątrz, przekierowana zostaje do wewnątrz, kumuluje się w ciele. Dlatego należy ją uwolnić jednocześnie poprzez ciało i świadome słowa wyrażające dawny ból wobec konkretnych osób które ją blokowały. Nie wystarczy sam „ ryk wściekłości”. To zmienia twoją postawę wobec bezradnego połykania uczuć.

Pozwól mi sobie towarzyszyć w drodze do lepszego jutra

Teresa Raczkowska plansza tytułowa dla tekstu - konsultacji dla magazynu Sens

Życie zgodne ze wskazówkami

Teresa Raczkowska plansza tytułowa dla tekstu - konsultacji dla magazynu Sens

Drugie imię miłości

Teresa Raczkowska plansza konsultacji dla magazynu Moda Na Zdrowie

Przy rodzinnym stole